16 komentarzy

  1. ~Pankracja

    To nie głupie pomysły, tylko kreatywność :-)
    Ja notorycznie ściągałam babciowe sznurki do suszenia bielizny i robiłam z nich skakankę – była idealnie długa i ciężka.
    Obcięte końcówki kolorowych sznurowadeł służyły jako pędzle do pudru dla lalek Barbie (za lalkami nie przepadałam, ale pędzli miałam całą kolekcję).
    Garnki, to oczywiście była doskonała perkusja – ale to chyba przerabiały niemal wszystkie dzieciaki.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Kurcze, a ja podbierałam tylko klamerki, o sznurku nie pomyślałam! Szkoda – miałabym fajną skakankę, a tak miałam pełno klamerek, właściwie nie wiadomo po co:/ Pomysł z pędzlami do pudru – dobre! Ale muszę przyznać, że jeśli chodzi o Barbie, to też wykazywałam się pewną kreatywnością, gdy moje dziewczynki się nimi bawiły. Wymyślałam im na przykład ekologiczne ubrania z papieru i worków na śmieci (w szyciu jestem kiepska). Za moich czasów lalka Barbie to był rarytas, stojący na najwyższej półce w Peweksie:)

      Odpowiedz
      1. ~pankracja

        Noo, z tymi „lalkami Barbie” to trochę przesadziłam. Miałam jedną prawdziwą Barbie (przywiezioną chyba z zagramanicy) i jedną podróbkę.
        Moja obecna kreatywność dotycząca Barbie ogranicza się do chusteczkowych sukienek. Najlepsze są te duże męskie z materiału (teściowa ma ich pełną szafkę). W ten sposób większość lalek upodabnia się do Rzymianek w mini (chusteczki z reguły wystarczają tylko do zakrycia plastikowej pupy).

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          Czy to trofea teściowej, czy wszystkie należą do teścia? :)
          Kochani,
          W związku z tym, że ten fantastycznie cudowny blog nie uznaje przegranych – wszyscy wygrywacie konkurs na kreatywność. No i obiecana nagroda – cytując Cejrowskiego – rąsia, rąsia, rąsia, rąsia, rąsia!

          Odpowiedz
          1. ~pankracja

            Właściwie, to nigdy nie wnikałam w formę własności :-)
            Dziękuję. Rąsia.


  2. A własnie – czy obecnie dostępne są farby do ubrań? Przecież ja nosiłem kilka tak własnie zrobionych koszulek! Aż mi się zamarzyło wrócić do tych wzorów, a patrzę na allegro i same wynalazki. Kiedyś miało się trochę czarnego proszku w byle jakim opakowaniu i człowieczyna wiedział, że zadziała, a teraz strach to kupować.

    Z męskiego punktu widzenia to kreatywność dotyczyła tez nie tyle stroju czy ozdób, ale przede wszystkim sportu – te kije hokejowe, te kawałki drewna służące za karabiny.
    I co z nas wyrosło? Ja nie narzekam…
    Pozdrawiam słonecznie

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Nie mam pojęcia, co teraz się farbuje i czy istnieją jakieś farby, poza tymi do włosów. Wiem, że są pisaki. Pisaki do tenisówek. A kiedyś wystarczył długopis i cudowne, nowe buciki stawały się nośnikiem informacji: „Love P.K.” albo „Depeche Mode” albo „RAP” :DDD
      Dzięki za informacje o zastosowaniu kijów – nie miałam pojęcia jak wyglądała kreatywność z męskiej strony. Pamiętam tylko jak koledzy ozdabiali kapsle przed wyścigiem w piaskownicy – BIG SZACUN :)

      Odpowiedz

      1. Podobno istnieją, ale z przeglądu zrobionego kiedyś wynika, że takiego efektu jak wspomniany proszek nie należy się spodziewać.
        Co do kapsli to kreatywność była jeszcze większa, bo albo do wypełnienia stosowało się plastelinę w kolorach flagi konkretnego państwa, albo parafinę ze świec (szczęśliwcy, którzy mieli czerwone świece, o innych kolorach nie wspomnę) albo wycięte z atlasów flagi – od Polski, poprzez ZSRR, aż do NRD (nieśmiertelny Olaf Ludwig!)…
        A zdobycie odpowiedniego kija łączyła się z szacunkiem na ulicy (bo to takie uliczne, przedmiejskie zabawy były).
        O zabawach takich jak biegi, skoki wzwyż, ściganie się na rowerach fajnie sobie przypominać po latach – w końcu wakacje miały 2,5 miesiąca, a komputerów nie było (pierwszy Commodore zobaczyłem w wieku 19 lat, chyba)…
        Pozdrrr

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          Flagi z atlasów – podstawa. A potem Mała Megi od gegry wrzeszczała, że wszystkie atlasy pocięte, ale nikt na nią nie zwracał uwagi, bo ona wrzeszczała całe lekcje. Z różnych powodów. Wrzeszczała i paliła extra mocne bez filtra. W klasie. Podczas lekcji. Przewieszona przez okienny parapet :D
          O zabawach z podwórka można gadać godzinami. To były właśnie nasze Cudowne Lata. I kreatywne jak cholera. Tak, jak mówisz – komputerów nie było (Commodore64 zobaczyłam u kolegi, w okolicach 1987), co więcej tylko szczęśliwcy mieli telefon w domu. A jednak jakoś się odnajdywaliśmy, wiedzieliśmy gdzie, kiedy, o której…

          Odpowiedz

  3. Jestem za opatentowaniem Twoich pomysłów z przeszłości. Jest teraz tak wiele stron i filmików mówiących, że coś robiliśmy źle całe życie, pokazujące na przykład fantazyjne sposoby obierania jajek :P Czemu nie uświadomić ludziom, że całe życie źle używali uszczelki? Bardzo mi to pasuje do czesania włosów widelcem przez Arielkę :)

    Wczoraj przeczytałam u kogoś innego właśnie coś w ten deseń- kreatywność lat dziecięcych- i przypomniało mi się, jak temperowałam wszystkie kredki i ołówki (na śmierć) po to, żeby zbierać wióry do specjalnej szufladki. Wymarzyło mi się bowiem, że któregoś dnia znajdę pisklaczka, który wypadł z gniazda, przygarnę go i się nim zajmę. Szuflada pełna wiórów miała mu służyć za dom.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Aśka miała chomiki. Nie wiedzieć kiedy, z dwóch zrobiło się osiem:/
      Pamiętam, że po lekcjach wracałyśmy skrótem, przez podwórze na którym był warsztat stolarski. „Proszę panaaaaaa, a da pan trochę wiórków dla chomika?” Na obierki z kredek jakoś nie wpadłyśmy…

      Odpowiedz

  4. Pamiętam jak przyklejałam plakaty na ścianę na gumie do żucia…Nie wiem czy chcę sobie przypominać podobne patenty, może się okazać, że skończyłoby się to psychoterapią ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>