17 komentarzy

  1. ~Sławek

    Mnie wyjazd stresuje tylko w jako przemieszczanie się. Mogę się pakować, mogę być, ale jeździć nie lubię… przed każdą eskapadą samochód oddaję do mechanika, by sprawdził wszystko – tym bardziej, że przejeżdżam os dwóch do trzech tysięcy kilometrów.
    Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze…

    Mój przyszły niebyły zięć… hmmm. Tak łatwo się nie wkupi! Na szczęście dla niego go jeszcze nie mam…

    I na koniec – szprotkę je się całą z wyjątkiem ogonka – smak mojego dzieciństwa (ale mam wrażenie, że wtedy były lepsze!)
    Pozdrawiam słonecznie

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Niech sobie myśli, że się wkupił. Ja go mam cały czas na oku, a Tomek na celowniku :D
      Zawsze jadam szprotki z głową. W każdym możliwym znaczeniu tego zdania :D (Też uważam, że wtedy były lepsze, za wyjątkiem tej jednej, superniesamowitej z diamentowego połowu:))
      Dziękuję i pozdrawiam również. Póki co – słonecznie, ale pewnie jak zwykle przywieziemy nad morze „deść”

      Odpowiedz

  2. Jak przystało na przedstawicielkę narodu, który ponoć zawsze się cieszy z krzywdy bliźniego, z niekłamaną satysfakcją przeczytałam fragment o awarii Waszego samochodu. Mój się bowiem zbuntował w minioną sobotę (a też się wybieramy niedługo na wakacje… brzmi znajomo?). Wczoraj odebrałam go od mechanika, zostawiając w zamian pokaźny plik banknotów, niestety jak najbardziej będących w obiegu. Majster zaklinał się na zdrowie swojej prababki, że dojedziemy do celu. Ale nie zapytałam go, cholera jasna, czy drogę powrotną błogosławieństwo jego prababki też obejmuje. Stresuję się jak przed maturą, bo jednak zostanie gdzieś na środku drogi w upale z pięciomiesięczną Księżniczką wydaje się ponad moje siły. Zatem, moja droga, zostałaś moją siostrą w cierpieniu ;)
    PS. Daleko macie nad to morze?

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Heheh. Siostry cierpiące :D
      O powrót, jak o powrót, ale trzeba było, przede wszystkim spytać, czy owa prababka jeszcze żyje, że tak ochoczo na nią przysięga :D
      Nie stresuj się, wszystko będzie dobrze:) (Pierwsze wakacje Księżniczki! Pierwsze wakacje Księżniczki! Yuuupiiiee!)
      Odpowiedź na PS.: blisko. A wy?

      Odpowiedz

      1. Sądząc po wieku samego mechanika, to są dwie opcje:
        a) prababka nie żyje, a on się zemsty zza grobu nie obawia, więc co mu szkodzi…
        b) prababka ma 256 lat i apetyt na drugie tyle, więc jak auto nawali w trasie, to on powie, że prababka nadal zdrowa – zatem sorry, awaria jest wyłącznie moją winą ;)

        Ogólnie nad morze mamy… nie wiem, chyba można uznać, że to jeszcze blisko, ale jedziemy tym razem w dalszą część wybrzeża. W jedną stronę około 300 km.

        Odpowiedz

  3. Auto sprzedałam, na urlop nie jadę, kuźwa, nawet stresować nie ma się czym…. a nie, wróć, klientka zamówiła u mnie szydełkową sukienkę, na wesele…. dziergam i się zastanawiam, czy wyjdzie tak, jak się oczekuje… :)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Cholera, może i ja coś u ciebie zamówię? Zawsze podziwiałam u ludzi talent do szycia… Żeby nie było: to ja guzik całkiem prosto… :D

      Odpowiedz

  4. Uwielbiam sielawy!!! Kojarzą mi się z relaksem na Mazurach :)) Dziubasowi za to z Mazurami nieodmiennie kojarzy się jedynie troć, którą zjadałam z gazety na ziemi (pokładzie łódki) kolektywnym widelcem przekazywanym sobie w kółko.
    Zachciało mi się ryby, idę po tuńczyka z jakiegoś rtęciowego łowiska…

    Odpowiedz

  5. Te upały to zapewne przez opary z Twojej zestresowanej łepetyny :D

    Stresujesz się podróżą bardziej, bo już wiesz z doświadczenia, co Cię czeka :P Plus ekstremalnie młody wiek jednego podopiecznego i ekstremalnie zaawansowany drugiego :P

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      O tak, Pan Roniowy w wieku ekstremalnym. Jak prababka mechanika Lady Makbet… :D

      Odpowiedz
        1. Ahaja

          Hehehe. Ja, na ten przykład, fejsbuka nie dosyć, że nie mam to w ogóle nie ogarniam… Czasami podziwiam Wikę, że tak śmiga, że wie gdzie lajk i nie-lajk, gdzie co wstawić, zapostować :D Tomek niby ma, ale też gówno kuma. Wchodzi raz na ruski rok. Kiedyś 2 godziny próbował wstawić zdjęcie. Ostatnio jak wszedł, to coś kliknął, krzyknął, o ile dobrze usłyszałam „Kurwa, co ja kliknąłem!”, szybko zamknął laptopa (jakby to miało rozwiązać problem) i więcej nie wchodzi :D

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>