11 komentarzy


  1. Oby mój ojciec nie przeczytał tego wpisu, bo Księżniczka na chrzciny dostanie komplet naklejek ze zdjęciem psa. Na bank podchwyciłby pomysł.
    Ahaja, Ty naprawdę musisz mieszkać gdzieś koło mnie. A już na pewno mamy tego samego zarządcę nieruchomości. U nas z domofonem było tak:
    1. Przez 70 lat istnienia kamienicy jego brak nikomu nie przeszkadzał;
    2. Zainstalowano domofon i podłączono do mieszkań poza moim – bo za wysoko, to się nie chciało majstrom wspinać po schodach;
    3. Przez 4 lata po instalacji domofon nie działał w ogóle, tylko sobie był i wkurzał kurierów;
    4. Pewnego pięknego dnia zaczął działać, a ja zostałam bez instalacji w domu;
    5. Rok od punktu 4. po milionie telefonów do zarządcy (z prośbą, groźbą, głuchych i jakich tylko) mam wreszcie działający domofon! Alleluja!

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Aaaa! Zapomniałam o twoim tacie! Faktycznie… :D

      Nie jestem wielką zwolenniczką domofonu – u mnie jest głównie wyłączony, bo wszyscy, ale to WSZYSCY, od listonosza, kuriera, po Świadków Jehowy – dzwonią pod jedynkę i budzą mi Tamalugę! A, i jeszcze goście do sąsiadów spod dwójki, bo ci też nie mieli domofonu, bo nie było ich w domu, to im nie założyli :D

      Odpowiedz

  2. Nie mam słów na tego K….. Opadły mi ręce i nogi. Powinniście kiedyś podjechać na żarty innym samochodem i po zduszeniu wściekłego śmiechu spowodowanego jego miną powiedzieć, że ups! wzięliście nie ten samochód!

    Usłyszałam niedawno historię, w której znajomy pewnej rodziny przyjechał z Niemiec z czekoladą dla synka tej rodziny. Położył czekoladę na stole, ale dziecka niestety nie było w domu. Więc przybysz z Niemiec (Polak oczywiście) zabrał czekoladę wychodząc od swoich gospodarzy…

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Hehe, tak myślę, że na pewno coś mu wywiniemy :D Wiesz, ja bym naprawdę zrozumiała, gdyby to było faktycznie jakieś cudo prosto z fabryki, ale to grat 15 letni, że masakra! Jeszcze go Tomek podreperował, pasek zmienił… żeby w ogóle nas dowiózł :D

      Normalnie rozwaliłaś mnie tym „Niemcem”! Że też tacy ludzie istnieją…!

      Odpowiedz

      1. Genialny patent!
        U mnie była kiedyś koleżanka znana z… oszczędności, łagodnie mówiąc. Przyniosła ciastka do kawy, ale że miałam już poczęstunek przygotowany, to zostały nieotwarte. I tak jak ten pan z Niemiec zabrała ciastka z powrotem. Może zaniosła je do następnej koleżanki, a potem jeszcze następnej… ;)

        Odpowiedz
  3. roksanna

    Ciężko zrozumieć takich pożyczających, bo chyba lepsza już byłaby odmowa, niż potem takie upierdliwe wysłuchiwanie i kontrolowanie.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Dlatego nie lubię niczego pożyczać, to już naprawdę ostateczność. Chociaż wciąż pamiętam jeszcze czasy liceum, gdy co tydzień wymieniałyśmy się na ciuchy z koleżankami… :)

      Odpowiedz

  4. Nie ma wyjścia – Panierowany musi zostawić kupę w aucie! MUSI!
    PS. Zuzia to dziecko czy pies? Tak czy tak – naklejki? Może będzie się wymieniał z sąsiadami na takie z Króla Lwa?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>