42 komentarzy


  1. …….. no i była ta kupa?? W takim momencie historię urwać no :D :D :D

    Tworzenie stron dla zwierząt jest niewiele mądrzejsze, niż tworzenie ich dla dzieci, a przecież i tacy są. Brzdące od urodzenia mają swoje profile online i albumy z żenującymi zdjęciami…… :( TYM rodzicom to się dopiero nudzi…

    Łączę się w fascynacji dziwami natury. Ty obserwowałaś żuka, a ja wczoraj pstrykałam zdjęcia wielgachnej tęczy jak opętana. Tylko, że koło mnie nikt się nie zatrzymał, bo każdy biegł o swoje życie- panował istny armagedon, wiatr 50 mil na godzinę, deszcz, wszędzie fruwające liście, śmieci i ludzkie kończyny. Ale ta tęcza!!! Cudo

    Odpowiedz

    1. Aaaa i zapomniałam dodać, że mój 6-olatek czasami wraca ze szkoły domagając się znalezienia mu jakiejś piosenki na YouTubie. Problem polega na tym, że potrafi odtworzyć 2-3 wyrazy, albo tylko jakiś dźwięk! Ale spróbuj nie znaleźć… Zawsze jakimś CUDEM dochodzimy z mężem, o co mu chodzi i wiesz, co się okazuje? Że to przeważnie piosenki Bruno Marsa! Synek jest jego fanem od małego (yyy mniejszego niż teraz) :D

      Odpowiedz
      1. Ahaja

        Jezu, wiem jakie to męczące gdy nie możesz znaleźć utworu! Ja potrafię szukać godzinami. Jednego szukałam miesiąc :/ a kilku w ogóle nie znalazłam :( (Kiedyś leżąc na solarium, robiłam niezłe wygibasy, żeby sięgnąć po telefon i nagrać kawałek piosenki:) )
        A Bruno Mars – dobry gust muzyczny! Podtrzymuj go w synku:)

        Odpowiedz

        1. Moja siostra nigdy nie zapamiętuje tytułów. Siedzieliśmy kiedyś przy piwie z jej chłopakiem i wyznała nam, że od 2 lat (!) szuka jednej piosenki. Wyjaśniła mniej więcej rodzaj muzyki i co się działo w teledysku. Wydobyłam z odmętów pamięci zarys dwuczłonowej nazwy zespołu. Chłopak siostry skojarzył nazwę z pustynią. W 10 sekund mieliśmy gotową nazwę: Safari Duo. Mina siostry była bezcenna :D :D :D

          Odpowiedz
          1. Ahaja

            O, kochana, jesteś zdecydowanie lepsza od funkcji wykrywania muzyki w telefonie.
            Ja nawet tego nie mam:(
            W razie czego, odezwę się do ciebie!

    2. Ahaja

      Hahahaha! – czy była kupa? Dobre pytanie, nie pomyślałam o tym :D
      Wiem, wiem, niektórzy rodzice i właściciele zwierząt mają nierówno pod sufitem. Mnie najbardziej bulwersują strony założone… zmarłym krewnym. Aż mi dreszcze przeszły…
      Uwilebiam obserwować naturę. I jak tęcza wyszła na zdjęciu? Wstaw u siebie albo podeślij:)

      Odpowiedz
        1. Ahaja

          Nie ma co myśleć, tylko – do dzieła!
          Jak fajnie, że tak się razem w tym samym czasie zebrałyśmy:)

          Odpowiedz
  2. ~roksanna

    A ja się o dziwo domyśliłam :))

    Problem łazienki to odwieczny problem jeśli jest tylko jedna…Niektórzy faceci również lubią albo muszą w niej zalegiwać ;p

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Naprawdę? Domyśliłaś się? Tak, jak ja z Międzyzdrojami? Super :)
      Oj tak, wiem coś o zaleganiu faceta w łazience, zwłaszcza gdy mamy gdzieś wyjść i ja już gotowa z Tamalugą, a Tomek sobie przypomina, że powinien się ogolić i umyć włosy… :/

      Odpowiedz

  3. Pomyślałam dokładnie to samo, co Seeker! Podpisuję się pod pierwszym komentarzem.
    No i jeszcze jedno… to w końcu widziałaś ten filmik na stronie Zuzi czy nie?

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Cholera, nie widziałam… Aż mi głupio i nie wiem co mu powiem, gdy go spotkam. Tu zwykłe usprawiedliwienie nie wystarczy. Może L4…?

      Odpowiedz

  4. Cały ten wpis mnie rozłożył na łopatki – CAŁY! :D
    Samo wyobrażenie sobie jak Tamaluga pyta taty czy jest kupa dosłownie mnie zmiażdżyło :D
    Ale jedna rzecz sprawiła, że dostałam wytrzeszczu – STRONA ZUZI.
    Halo! Czy to już nie jakaś zoofilia?!

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Nooo, padliśmy ze śmiechu! Tamaluga za to miała minę bardzo zdziwioną. Przecież kupa to nic śmiesznego, to poważna sprawa! Jeśli jest, to należy się jej pozbyć. :D
      Nie wiem czy to zoofilia, bo nie wiem jakie treści tam wrzuca :D :D :D
      Boszszsze… Całe życie z wariatami… to jest, sąsiadami…

      Odpowiedz
  5. ~izzy

    Kiedyś zrobiliśmy z mężem taki test: on kazał mi robić zdjęcie czegoś tam w trawie i czekaliśmy na reakcję innych. Oczywiście po chwili już kilka osób ustawiło się koło nas i też „to” fotografowali :D
    Ja akurat skupiłam się na kropli rosy na trawie, ale co oni fotografowali to Bóg jeden raczy wiedzieć ;) A więc faktycznie coś w tym jest ;)

    Jejciu z tą kupą to u mnie jest etap pt. ścigamy się, kto zrobi większą… Trochę głupio pisać takie rzeczy w komentarzu, ale taka scena w WC (ogólnie stoją 3 nocniki – duży, średni i maleńki dla ukochanej owcy + do wyboru nakładka na kibelek) i taka konwersacja:
    -Jest kupa. (młodsza)
    -Ja też mam kupę. Dużą. (starsza)
    Młodsza wstaje, ale po chwili zaglądając w nocniczek siada z powrotem.
    -Mała kupa. Zrobię dużą kupę.
    No i żeby nie było. Robi większą. Po czym komentuje dalej stwierdzając, że ten mniejszy kawałek to ona a większy jej siostra. eh

    Co do piosenek to czasem czuję się jak uczestnik „Jaka to melodia” Zwykle udaje mi się odgadnąć, bo jestem pod presją – zła odpowiedź skutkuje wyciem młodszej i fochem u starszej.
    A tak BTW, jak ja byłam mała to śpiewałam piosenkę o Pszczółce Mai. No i przy słowach „Maja fruwa tu i tam” uparłam się, że tam jest „Maja gruba tu i tam” Tak strasznie ryczałam (podobno) i tupałam nogami, że tam jest gruba, że na nic się zdały tłumaczenia, że to nie ma najmniejszego sensu! Dla mnie miało sens, bo ja pewnie tak słyszałam.
    Druga piosenka, której w sumie nie pamiętam (taka z przedszkola przyniesiona) to coś tam coś tam „wioska czy osada” a ja i tak śpiewałam „owsa czy osada” :D
    Reakcja na jakąkolwiek korektę była taka sama jak przy Mai ;)

    P.S. Ja też chciałabym wiedzieć, czy ta kupa była czy nie. Będzie kolejny odcinek?
    Pozdrowionka!

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Hahaha! Ale, że tak kucali przy was, na kolana na tej trawie? Dobre! Pewnie zapytani, i tak by się nie przyznali i stwierdzili, że szukają szkła kontaktowego :D
      Popatrz: to już wtedy lansowano ideał chudego „piękna” skoro tak cię krągłości Mai przerażały :D
      Ja śpiewałam (jak chyba pół Polski) „Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie, świat który paś nadzieje sie”
      Nie mogę z tej waszej rywalizacji o kupę hahaha!
      Kolejny odcinek :D Może niech się zainteresowany wypowie, czy kupa była, czy nie. O!

      Odpowiedz
      1. ~izzy

        Tak tak, ludzie byli mega poważni i coś tam fotografowali :P
        No bo a nuż tam jest coś ważnego? Nie mogli tego przegapić! Ludzie są śmieszni… ;)
        A ja w ogóle nie rozumiałam co śpiewa w tej Mai Wodecki apropos „Gdzieś jest świat….” chyba po prostu mruczałam coś w zamian pod nosem ;)

        Odpowiedz

    2. Izzy, mój Bob ogląda z uporem maniaka tą nową Maję i na koniec zawsze śpiewam „Przygodę już zacząć czas, lepiej spieprzać stąd nim ona znajdzie nas”.

      Odpowiedz
      1. Ahaja

        (i czemu mnie to nie dziwi?)
        PS Nowa Maja jest, że tak powiem, wypaczona graficznie, nie? :D

        Odpowiedz
      2. ~izzy

        Jezu dziewczyny ja przez was muszę iść do Rossmana po jakiś krem przeciwzmarszczkowy pod oczy, bo się tak uśmiałam.
        Dziubasowa, „Przygodę już zacząć czas, lepiej spieprzać stąd nim ona znajdzie nas” zostanie chyba moją piosenką przewodnią ! :):) Świetne.

        Odpowiedz
          1. Ahaja

            Przerabianie piosenek i dorabianie własnych tekstów, np do reklam – to też u nas standard. Często przerabiamy całe piosenki wymyślając na poczekaniu tekst o Tamaludze. Ona się wtedy bardzo cieszy, no i znając nas 19 miesięcy chyba nic jej już nie zdziwi.

  6. ~izzy

    I jeszcze zapomniałam napisać apropos Facebooka tak się rozpisałam o kupkach ;) Ja znam takich ludzi (nie wiem czy ten sąsiad taki właśnie jest), którzy bardziej kochają swoje zwierzęta niż ludzi. Mam np. taką koleżankę, która na słowo „dziecko” to Boże broń, bo to już za duże poświęcenie i odpowiedzialność, ale na swojego psa mówi, że to jej syn. Zwraca się do niego „Chodź do mamusi”, albo „Idź do taty swojego”. Nie wiem, czy ja się już tak zestarzałam, czy akurat w tej kwestii brak mi poczucia humoru po prostu, bo mnie to wcale nie bawi. Musze ją podpytać, czy ma dla niego FB…
    Sorry za takie długie wypociny. Już uciekam sobie.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Nie uciekaj! Ja uwielbiam długie wypociny!
      Mnie też to zawsze zastanawia… Znam takich (właściwie takie, bo to domena kobiet, niestety), którzy pozwalają psu jeść z talerza na stole, wożą go w wózku dziecięcym itp… Wystarczy zobaczyć jakie kokosy zbija branża fatałaszków dla małych piesków… Szok!

      Odpowiedz

      1. Koło mojej kuzynki mieszkała babka, która postanowiła, że jej piesek Perełka będzie spała w łazience (nie wiem, nie pytajcie…). Z racji tego, że Perełka się tam bała sama spać, to ona kładła się na ziemi w łazience koło niej…

        Odpowiedz

  7. Nowa Maja jest wypaczona graficznie, tak samo jak nowy Puchatek. Tfu.
    Co do przekręcania słów, to u mnie z kolei Makumba z piosenki Big Cyca zakochał się „w terenie”, zamiast „w Helenie” ;)
    Muszę się Wam przyznać do pewnego grzeszku w psiej sprawie. Otóż… mój Reksio miał kubraczek. Sztuk 1, pluszowy, biało-szary. Bestię trzeba było strzyc niezależnie od pory roku, a w zimie to jednak potrzebował czegoś do ogrzania… no i miał. Natomiast ubierania zwierzaków w bluzeczki i spódniczki wyłącznie dla mody jakoś nie rozumiem…
    A już zupełnie padłam, kiedy na profilu Facebookowej grupy miłośników rasy Reksia jakaś pańcia wstawiła zdjęcia z przyjęcia urodzinowego swojej suni. I nie to, że tam były tylko pieski w czapeczkach jedzące tort. Tam była gruba impreza, większa niż Księżniczkowe chrzciny! Były zdobione muffinki, naczynia w pieski oraz wypieki i baloniki ze zdjęciami czworonożnej jubilatki! (Ahaja, może podsuniesz pomysł sąsiadowi? ;) )

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Ja pierniczę… To nieźle! Muszę wam kiedyś pokazać zdjęcia Pana Roniowego w naszych ciuchach. On zawsze się poddawał takim zabiegom, ośmielam się nawet twierdzić, że je lubił! Gdy Oliwia była mała, urządzała „angielskie herbatki”. Ubierała się w sukienkę, kapelusik i rękawiczki i… Panu Roniowemu zakładała to samo… Otwierałam drzwi i oczom mym ukazywał się taki widok: siedzieli razem przy dziecięcym stoliku, w kapeluszach… A Pan Roniowy powoli zwracał łeb w moją stronę, a jego mina była bezcenna!

      Odpowiedz
    2. ~izzy

      A pamiętasz jak pokazałam ci zdjęcia drewnianych domków do ogródka jak wybierałam dla moich dziewczyn a ty mi napisałaś, że ci się skojarzyło, że niektórzy takie mają dla swoich psów? :)) Jak mi przysłałaś zdjęcia tych wszystkich pałaców to nie mogłam uwierzyć, że takie coś istnieje.

      Ja rozumiem kubraczki dla psów gdy jest chłodno, sama miałam takie cudeńko dla mojego jamnika, bo podwoziem jeździł po zimnym śniegu. No, ale stroje z DG to już przesada.
      Czy Księżniczka ma już swojego FB? ;)

      Odpowiedz
  8. ~izzy

    Eh, bo nacisnęłam odpowiedź przy wypowiedzi Lady Makbet i myślałam, że tam się pojawi a to poleciało na sam koniec. Domki takie drewniane, dla dzieci do zabawy. Nawet nie wiedziałam, że takie same kupuje się psom. Ba! Nawet lepsze, bo te dla dzieci to ubogie przy psich pałacach ;) Szok.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Kiedyś widziałam w tv rezydencje bogatych celebrytek, a tuż obok mniejsze kopie takich samych dla psów. Ciekawe z ilu rzeczy korzystały w środku, bo była winda, salony, kominek…

      Odpowiedz
  9. nielubiebrukselki

    Jakie kochanę dziecię o ojca dba, żeby czysto w galotach miał :)
    A swoją drogą, ja też śpiewam tą piosenkę :)

    Odpowiedz

  10. Fuj! Robakom się nie przyglądam tylko unicestwiam, albo uciekam! (unicestwiam jak są na moim terytorium… jak gdzieś po za domem to uciekam na drugi koniec świata :D)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>