29 komentarzy

  1. roksanna

    Mój nie czyta ;p

    Potrafię zrobić latający samolot, mam nawet książkę do origami, ale się nie wzięłam jeszcze. Nie wiem na co czekam, może intuicyjnie wyczuwam, ze polegnę ;)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Hehe, to jak już spróbujesz – daj mi znac jak poszło:) Samolot to ja mogę narysowac Tamaludze, o! :D

      Odpowiedz

  2. Mówiąc całkiem poważnie, jeśli chcesz się brać za origami, to proponuję zacząć od składania serwetek (w choinki, serduszka i inne cacka; jest mnóstwo filmików na youtube). Poziomem trudności ta sztuka dorównuje Twojej okładce na mangę (swoją drogą, rewelacyjny pomysł!!!), a pozwala trochę załapać, o co chodzi w tym całym „oregano” ;)

    Rozumiem, że tablet na wszelki wypadek leży teraz nieodblokowany, żeby techno nie włączyło się ponownie?

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Może kiedyś się skuszę i spróbuję znowu.
      Nie blokowałam tableta, tak więc nie znamy dnia, ni godziny… :D

      Odpowiedz

  3. 1 – dzieci znają wszystkie magiczne funkcje urządzeń, o których się filozofom nie śniło. Nasz Bob kiedyś coś nacisnął na pilocie i musimy wyłączać TV dwa razy. A odnośnie dziwnej muzyki znalazłam kiedyś w mojej kolekcji podejrzaną płytę CD – po włączeniu jej prawie zeszłam na zawał kiedy ryknął hebrajski metal…
    2 – Bob też ma 20 miesięcy! Jest z 26 lutego! Kiedy urodziła się Tamaluga? I też lubi wlec za sobą mopa albo miotłę…
    3 – Dostałam jako dziecko książkę do origami. Mało brakowało żebym w napadzie agresji wypie…ekhm! Wyrzuciła ją przez okno razem z szybą.
    4 – Dziubas nie chce czytać – może to i dobrze… ;)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi – poplułam się na hebrajski metal. Oczywiście ze śmiechu. Ja wiem, ile lat ma Bob, bo już dawno wyczytałam u ciebie. Nawet ci pisałam w którymś komentarzu, (nie jednym) że są rówieśnikami. Tamaluga z 9 lutego:) Także, kochana, razem pomykałyśmy jako ciężarówki. Ja w przypływie agresji, wraz z ostatnią resztką cierpliwości – wypie… puzzle z 1000 elementów. Przez okno! Nie pamiętam dokładnie, ale to chyba był Titanic i zabrakło czwartego, jeb…go komina! :D

      Odpowiedz

      1. Tak, pamiętałam, że są praktycznie w tym samym wieku ale nie kojarzyłam samej daty. Faktycznie przeistaczałyśmy się w humbaki w podobnym momencie ;)
        Hahah, na koniec legendy Titanic wyfruwa przez okno – bo zrobił się lżejszy o jeden komin ;)

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          Szkoda, że nie znałyśmy się jako ciężarówki, chociaż w sumie towarzysz ze mnie byłby żaden. Zwłaszcza pod koniec :/ No i poczucia humoru jakby brak… :D
          Nie przypominaj mi o tych -tfu – puzzlach! Kto w ogóle wymyślił puzzle musiał mieć nierówno pod sufitem i baaardzo nudzić się w życiu.

          Odpowiedz

          1. Pod koniec to ja też już się tylko nadawałam do przetoczenia na bok. Nawet usta mi spuchły jak Kardashiankom :D

          2. Ahaja

            Hyhy. Myślałam, że Kardasziankom puchną tylko dupy :D


  4. Ja chyba też zacznę żałować, że swojemu się przyznałam, że w ogóle bloga piszę. Bo jak już się przyznałam, to nalegał, żeby zobaczyć, a przecież mu nie odmówię… ;D No cóż. Trzeba teraz zważać na słowa. haha…

    A co do TECHNO, to myślę dokladnie tak samo. To nie muzyka i na prawdę potrafi rozstroić człowieka. To udowodnione naukowo, że źle wpływa na układ nerwowy… Na studiach na WFie, mogliśmy na halę przynosić płyty ze swoją muzyką… kiedyś graliśmy sobie beztrosko w siatkówkę, a z głośników na hali któraś dziewczyna zapodała polskie stare przeboje, czy coś. Rozgrywka była emocjonująca i na prawdę dobra! Mieliśmy dobry dzień i grało się dobrze – wiadomo, wszyscy raczej laiki, ale szło nieźle. Coś się działo, a nie tylko serw, punkt, przejście serw, siatka, punkt… :D Dopóki nie skończyła się owa płyta i ochoczo kolega się odezwał ‚teraz moja kolej!’… no i włączył swoją miłość – techno, elektro, chu* wie jak to nazwać… Oczywiście większość oponowała po usłyszeniu pierwszych dźwięków… bo amatorów takiej ‚muzyki’ mieliśmy w grupie 3ech… ale wierzcie lub nie… rozstroiło nas to wszystkich i piłka leciała nam z rąk! Żadna akcja się nie udawała! To był dla mnie na prawdę szok, ale też dowód, że ta muzyka to zUo.

    Odpowiedz

      1. W jednym kawałku Eminem rapuje coś w stylu „…Let go, it`s over, nobody listen to techno!” – zawsze mnie to bawiło :D
        Cóż – jest powód dla którego wszyscy nazywamy tą muzykę „Umcy-Dupcy” ewentualnie „Bogdan-Bogdan-Bogdan-Bogdan!” – bo powtarzany szybko Bogdan też ma techno beat…

        Odpowiedz

  5. hahaha w pakiecie z twoim blogiem powinnaś dawać krem pod oczy przeciwzmarszczkowy :D
    Moja przyjaciółka miała taki okres w życiu, że jeździła na jakieś techno party do Poznania, manieczki czy jak to się tam nazywało. Specjalnie na tę okazję miała białe kozaczki, białe rękawiczki i koniecznie gwizdek! Dla mnie tak jak dla ciebie to w kółko leciało to samo i nie różniło się niczym od zabawki moich dziewczyn, która zamiast piosenek ostatnio się zacina jak płyta i powtarza tylko jedną sylabę. Krzyczę do męża „wyciągnij baterie, bo w wariatkowie wyląduję!” i naprawdę mam siebie przed oczami jak wynoszą mnie na noszach w białym kaftanie, a ja nadal powtarzam tę sylabę i nie potrafię przestać…

    Jaki zbieg okoliczności, że piszesz o oregano tfu! origami. W poniedziałek moja mama przywiozła mi jakąś starą książkę pt. „Sztuka origami” i mówi, że może coś byśmy dziewczynom zrobili. Ja się nie piszę na to. Nie ma mowy! Ale wiesz, że też potrafiłam kiedyś zrobić te cholerne tulipany? Nasze poniedziałkowe dzieła zakończyły się na kilku statkach…

    Mój mówi, że nie czyta bloga, bo nie nadąża za mną ;) ale jakoś ciągle zagląda mi przez ramię wtedy kiedy piszę słówko „mąż” i dopytuje o szczegóły. Mówię mu wtedy, że piszę jaki jest wspaniały i odpuszcza ;D

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Białe rękawiczki i gwizdek :D – tak, koniecznie!
      A na jakiej sylabie zawiesiła się zabawka?

      Odpowiedz

      1. Zabawka zawiesza się na „cze”, więc albo to jest techno, albo jakaś wersja „cze cze re cze” :D w każdym razie, cokolwiek by to nie było to doprowadza mnie do szału.

        Moje zdolności do prac DIY zatrzymały się na poziomie 4-latka, więc ciulipan chyba będzie poza zasięgiem :)

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          Dzisiaj natknęłam się na książkę czytaną przez Oliwię. Zaglądam na której jest stronie, a tam – zakładka żuraw origami! No, żeszszszsz! To niesprawiedliweeeeee.

          Odpowiedz

  6. Ja bym się chyba nie powstrzymała przed rzuceniem tabletem o ścianę szczerze mówiąc… Aż mi serce zaczęło mocniej bić po przeczytaniu tego opisu. My i tak cały dzień narażeni jesteśmy na HAŁAS, więc takie zmutowane techno znikąd może doprowadzić do uszczerbków na zdrowiu psychicznym! O.o

    Bardzo lubię origami, moim rekordem był pająk :)
    O taki, tylko czarny:
    https://i.ytimg.com/vi/agJFwXgL6ck/hqdefault.jpg

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      zmutowane techno znikąd – hahaha!
      Pająk świetny – moje gratulacje. Trochę się trzeba przy nim napracować, co?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>