26 komentarzy

  1. roksanna

    Niby dobrze mieć sąsiada…Choć gdy ma się wielu, to już zbyt (nie)ciekawie się robi ;) Niektórzy nie potrafią współżyć w jakieś grupie, dostosować się do ogółu przyjętych norm. Kochają się czepiać i prowadzić gry podjazdowe. Z nudów? Nie wiem…

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Z braku własnych problemów, albo z chęci odwrócenia uwagi od własnych problemów. Niestety u wielu moich sąsiadów pogłębia się to z wiekiem:(

      Odpowiedz

  2. No moja droga ja jestem pod wrażeniem twojego rysunku! Powiem ci, że jest on bardzo pomocny, bo bez tego ciężko byłoby zrozumieć cały ten mechanizm.
    Twoje opowieści o sąsiadach z powodzeniem mogłyby konkurować z Polsatowskimi serialami typu „Ukryta prawda” Już sobie to wyobrażam: Rozmowa z R – I jak się czujesz w związku z podłożeniem gówna na twoje wycieraczce?
    A potem po reklamach streszczenie: R przychodzi do domu i ku wielkiemu zdziwieniu widzi gówno na swojej wycieraczce. Co zrobi? Jak się zachowa? Czy wojna toczona między blokami przybierze teraz na sile? Oglądajcie z nami. Czy niebiescy zwyciężą? Już za chwilę dowiecie się kto wygra.

    Jeśli serial zdobędzie uznanie, można nawet wprowadzić głosowanie smsowe. Wyślij 1 jeśli mają wybrać niebiescy, 2 jeśli mają to być różowi i 3 jeśli mają wygrać geje ( to tak w ramach poprawności politycznej)

    pzdr.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Hahahaha! A to na paskach na dole:

      R. 37 lat. Znalazł gówno na wycieraczce.
      Sąsiadka. 69 lat. Uważa, że niebieski blok jest nienormalny.
      Zuzio. 35 lat. Jego Zuzia nie miauczy.
      :D :D :D

      Odpowiedz

      1. Ahaja, no i myślisz, że nie miałybyśmy szans z takim scenariuszem? ;) Przecież to zdrady,romanse,sędzia Wesołowska czy jak jej tam, w jednym :D a do tego ekologicznie (bo o kupie) i poprawne politycznie ( bo o zwierzętach i gejach)

        Lady Makbet- dzięki :) Choć wiesz, ja mam tylko głupie pomysły, ale jak Ty i Ahaja zgłosicie się do napisania scenariusza poprawnie po polsku to ja do Polsatu mam blisko, żebym im go sprzedać ;)

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          A my to niby mądre mamy? :P :D
          Ale fakt, jak by się tak wszystkie zebrały do ekologicznej kupy i trzasnęły scenario, to nie ma czegoś tam we wsi. W mieście zresztą też nie :D

          Odpowiedz

          1. Mamy jak mamy, ale na pewno macie j.polski na wyższym poziomie ;);)


      1. No dobra, przyznaję, zrobiłam to dopiero dzisiaj. Twoja mapka jest na tyle szczegółowa, że Google może się schować. Tym bardziej, że Google nie wie, gdzie mieszka Pepa i sąsiad od Zuzi… za to Street View uzupełniło nieco moje wyobrażenia, przyznaję.
        A skoro ja już wiem, jak Cię znaleźć, to może zapukam Ci któregoś razu w okno ;) . Dopiero sąsiedzi się zdziwią!

        PS. Czy niebieski blok to ten ogrodzony niczym Pałac Prezydencki?

        Odpowiedz

  3. Alternatywy 4 to przy tym pikuś!
    Matko, życie w bloku zawsze było takie chore i popaprane…My mieliśmy jako dzieci na parterze starszą sąsiadkę, która wiecznie się na nas darła, żebyśmy nie grali w piłkę, bo wybijemy jej szybę. Nie muszę chyba dodawać, że kiedy nie było jej w domu przywaliliśmy piłką w sam środek jej okna – szyba magicznie została na miejscu, my w wieku 8 lat przeżyliśmy pierwszy stan przedzawałowy :P
    Ha! I nienormalni sąsiedzi z naprzeciwka! Pamiętam jak kiedyś byłam długo chora jako dziecko (jakaś grypa czy coś) i nie mogłam spać w nocy. Moja babcia, żeby jakoś zleciał nam czas i żeby mnie podnieść na duchu…robiła im głuche telefony w środku nocy i cieszyłyśmy się, że telefon im dzwoni :D
    PS. U nas nie było Sylwki szmaty. Za to na osiedlu mojego kolegi ktoś artystycznie machnął spray`em romantyczny napis” Agnieszka, tęsknię za twoją c*pą :)” :D :D :D

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      O matko! Padłam! Nawet nie wiem od czego zacząć… Twoja BABCIA miała takie pomysły??? I niech mi ktoś powie, że babcie nie rządzą!
      „Nie było Sylwki szmaty” świetnie to ujęłaś. Mam nadzieję, że Seeker się nie obrazi – wszak, że tak brzydko porównam (za co też ją przepraszam) – nie jednej suce na imię Zuzia :D :D :D
      Ta część Agnieszkowego ciała musiała być zaiste wyjątkowa :D U nas kilka lat temu na kilku trasach w mieście było „Ola kocham cię”, sprayem, kredą, na karteczkach na drzewach i przystankach… Potem okazało się, że to mój kolega pisał :D Z tego, co wiem, z Olą nie jest. Przeszło mu. :D

      Odpowiedz
  4. nielubiebrukselki

    Nie tylko w blokowiskach takie miesje są :P JA mieszkam w domu, ale awantury jeszcze gorszę niż w blokach :P

    Odpowiedz
  5. pankracja

    Jak dobrze mieć sąsiada… daleko i żeby się nie wtrącał. Ja zawsze staram się z daleka omijać wojenki, ale zawsze chętnie nadstawiam ucha na opowieści innych, bo lepsze to, niż „Trudne sprawy” i „Dlaczego ja” razem wzięte…

    Odpowiedz

  6. Uwielbiam takie historie! Ja mieszkam w domku jednorodzinnym – u nas wojenki prowadzi mój sąsiad- hydraulik, z drugim – cieślą. Tu główną areną jest chodnik i prawo do niego.
    Raz przyjechał do cieśli kolega, postawił samochód na chodniku przed domem hydraulika. To ten w cięgu godziny z przodu i z tyłu zastawił kolegę cieśli swoimi samochodami tak, że przez cały weekend nie mógł wyjechać.
    Przed bramą na znak „zakaz zawracania”.
    Wciąż pojawiają się nowe zarzewia konifliktów. No muszą!
    A obydwaj nadają na siebie do mnie, chcąc mnie przeciągnąć na którąś ze stron. Nie daję się.
    Pozdrawiam gorąco

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Normalnie Rejent i Cześnik. :)
      No właśnie, tak jak mówię: najbliższa okolica dostarcza najlepszych historii. Nieważne czy to blok, czy dom jednorodzinny.
      Pozdrawiam orkanicznie (choć nas chyba oszczędzi)

      Odpowiedz
        1. Ahaja

          Prawda? Dobry jest. Drugi jego temat to praca. Temat zastępczy, gdy nie gada o Zuzi. Oba mogą cię zanudzić na śmierć.

          Odpowiedz

  7. W dzieciństwie też prowadziliśmy wojny między blokami, ale dzieci to dzieci, za to nie rozumiem jak starzy mogą się w takie intrygi bawić :P W sumie teraz rozumiem czemu na niektórych małych podwórkach jedne bloki są ocieplone, a drugie nie, może mają podobne zatargi. U mnie na osiedlu jedyne czym się bloki odgradzają to śmietnikami na klucz, żeby przypadkiem nikt z klatki 30 nie wrzucał swoich śmieci do kontenerów bloku z klatkami do numeru 26… A śmieciarka przyjeżdża ta sama do wszystkich, żenada :)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      O, tak, tak! Śmietniki na klucz! U nas, co prawda nie ma, ale już te wszystkie ciągi bloków mają i nie raz byłam świadkiem akcji, gdy jakaś pańcia w papilotach, oderwana od garów (bo jeszcze z łyżką w dłoni) zapiernicza zamknąć śmietnik, bo przez okno wylukała, że ktoś z innej klatki tam się kręci… Ręce i papiloty opadają :D

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>