29 komentarzy


  1. Hahaha! :D Nawet nasze matki są podobne! :D
    Ja to miałam jakieś klaustrofobiczne uczucie jak poszłam na solarium – pociłam się jak guziec afrykański, sapałam jak niedźwiedź, wychodziłam blada jak kuper eskimosa. Na mnie to nie działa, koniec, kropka.
    Oliwia za tekst z grzywką ma u mnie piwo jak już skończy 18-tkę :D

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      No taaa. Na guźca nic nie poradzisz.
      Stary niedźwiedź mocno śpi.
      Kuper Eskimosa zdecydowanie rządzi w tej skali porównawczej.
      A Oliwii przekażę, chociaż sądzę, że ona to raczej herbatkę z miodem i cytrynką :D

      Odpowiedz

  2. Ja jeszcze nigdy na solarium nie byłam. Przed własnym weselem się wybierałam, ale jakoś nie po drodze było! Ale w tej chwili kusi mnie argument o wyleczeniu zatok! :O Może kiedyś się skuszę…

    A co do dzieci i wykształcenia… hmm… moja mama często mi powtarzała i naciskała w pewien sposób, żebym się wykształciła, skończyła studia itd…, rzekomo po to, żeby mieć dobrą pracę i nie być od nikogo zależną – w domyśle, od mężczyzny, gdyż ona znalazła się w sytuacji, w której rozwiodłaby się, gdyby tylko miała perspektywy utrzymać siebie i 2 dzieci sama (wtedy miała tylko moich braci) – Może i coś w tym jest, ale ja siebie jakoś nie widzę na żadnym poważnym stanowisku. Pasuje mi moja praca, gdzie idę na 8h, odwale swoje i jestem wolna i nie mam za nic odpowiedzialności. Czy to coś złego, że wolę lekką i bezstresową pracę? :)
    Po za tym nie uważam, abym miała sobie nie poradzić sama w razie W, nie mówiąc już o tym, że ja jakoś ze swoim Mężem, czuję się bezpieczna, że o mnie zadba i że odchodzić od niego nie będę musiała… I zawsze jakoś tak w siebie wierzyłam, że nie wyjdę za jakiegoś po**ba.. ;P Trochę może i mi szkoda, że ‚nie mam ambicji’, no ale nie mam i nie będę się zmuszać. Widzę siebie raczej jako ,,kurę domową” zajmującą się domem i dziećmi, niż jakąś panią BHPowiec/kierownik/bizneswoman… I nikomu nic do tego. To ja mam być szczęśliwa. :)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      No, tak, mamy nie chcą żebyśmy były zależne od facetów. A jeszcze bardziej nie chcą, żebyśmy były zależne od nich :D
      Ja też nie widzę siebie na żadnym poważnym stanowisku, i też zdecydowanie jestem typem „dom i dzieci”, niż jakieś tam korpo – srorpo :D
      Studia wybierałam nie pod kątem przyszłej pracy, ale pasji i zainteresowań.
      Także, tego… :)

      Odpowiedz

  3. „Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu” jak to powiedział Konfucjusz. Tak wybrałam ja i też mam nadzieję, wybiorą moje dzieci. Ważne, żeby u schyłku swojego życia mogły powiedzieć, że po prostu były szczęśliwe.

    Ostatnio ojciec mojej uczennicy prosił, bym pogadała z jego córką, która wybiera się na pedagogikę, a on ma dla niej inny, „lepszy” plan (czytaj za większą kasę) Pogadałam sobie, owszem, ale z ojcem ;)
    Ale przecież ilu jest ludzi, którzy w ogóle nie mają studiów, bo jak sami mówią, nie chcieli na to tracić czasu, a osiągnęli sukces. Taki Mark Zuckerberg chociażby, który studiował na MIT nie skończył ich no bo po co? Ma swojego Facebooka, kasę, spokojne życie u boku żony itd. Jak ktoś ma pomysł na życie, to więcej sam się nauczy, niż w szkole.

    Uwielbiam takie akcje jak wy zrobiliście Oliwii. Jeju ciekawe jakie będą moje dziewczyny. Widzę, że z jednej strony charakter i osobowość robi swoje, ale z drugiej jednak wychowanie i nasze podejście do życia widać na każdym kroku.

    Na solarium byłam przed studniówką, namęczyłam się w tej „trumnie” i nic z tego! Mam taką karnację, że musiałabym chyba w solarium zamieszkać… Opalę się na piękny, złoty kolor, ale po 2tyg w ciepłych krajach :D
    Dałam mu też szansę przed ślubem, ale z tym samym efektem.
    Wiem, że solarium uzależnia, bo po prostu człowiek lepiej się czuje, tak jak ty :)) Na pewno trzeba uważać. No i robią się zmarszczki… Wcale się nie dziwię, że lubisz, bo człowiek reaguje na solarium tak jak na słońce. Miałam to szczęście mieć wakacje w styczniu i tak się naładowałam energią słoneczną, że pierwszy raz w życiu czułam się dobrze całą zimę.
    Twoja mama chyba nie oglądała „Oszukać przeznaczenie”, bo wtedy jeszcze byś usłyszała, że w solarium można umrzeć :D

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Nigdy nie utożsamiałam studiów z inteligencją, błyskotliwością, poczuciem humoru, talentem itp. Fajnie jest mieć, jeśli ktoś chce, ale i bez tego żadna tragedia. Dobrze zrobiłaś uświadamiając to temu ojcu, zrozumiał?
      Charakter, wychowanie i, niestety, otoczenie na które nie mamy wpływu – wszystko kształtuje nasze dzieci. Ważne, żeby z domu wyniosły jak najlepsze wartości, wiedziały, że mogą liczyć na rodziców.
      No, to jak na razie wszystkie głosy na nie, co do solarium, przeciw mojemu jednemu :D
      „Oszukać przeznaczenie”! Hehe, faktycznie! Co, ty, gdyby moja mama obejrzała, to by już do końca życia nie zasnęła, i nie dałaby zasnąć innym (czytaj: mi) :p

      Odpowiedz
    2. ~Ahaja

      Jeszcze coś: bardzo się cieszę, że podobała ci się akcja z Oliwią, bo dla niektórych mogłaby być szokiem. Pisałaś z pkt widzenia mamy, a z pktu widzenia nauczyciela, np? Boszsz, nie mam pojęcia, co pomyślała nauczycielka hihihi Na szczęście nie wyglądała na złą :)

      Odpowiedz

      1. Chyba pisałam z perspektywy siebie jako siebie. Wydaje mi się, że większość rodziców jest zbyt poważna i sztywna jeśli chodzi o rodzicielstwo zamiast po prostu się cieszyć z bycia ze swoim dzieckiem. Ciągle się tylko oglądają na to co powiedzą inni. No co kurde powiedzą? Że wpadła matka z ojcem, zrobili prezent niespodziankę? Dla jednych obciachowe, a dla tych będzie to super i wcale nie będą się wstydzić swoich „starych” I wydaje mi się, że właśnie o to chodzi – z jednej strony być autorytetem, kimś, kto zapewni bezpieczeństwo, a z drugiej być przyjacielem, wariatem, mamuśką, która jest po prostu fajna i fajnie spędza się z nią czas. Pewnie w szkole patrzyli na was jak na wariatów hahaha. A jak nauczycielka jest normalna to jeszcze będziecie mieć u niej plusa, bo większość rodziców woli kupić prezent, bo taka akcja wymaga zaplanowania i wysiłku. Komu by się chciało…

        Ojciec mojej uczennicy na razie pogodził się z faktem, że nie idzie na prawo (a tak w ogóle to z czym do ludzi, jak ona jest naprawdę przeciętna), ale na każdym kroku gada do niej, że „to nie są studia”, „co to za studia” itd.

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          No, właśnie. Tak, jak odpisałam przed chwilą Kasi – dziewczyny nigdy się mnie nie wstydziły, wręcz przeciwnie. I to jest bardzo fajne uczucie dla rodzica, takie poczucie, że jednak coś tam robi dobrze:) Takie akcje wymagają trochę odwagi, ale jeśli ktoś po prostu chce uszczęśliwić dziecko, to nie przejmuje się, czy komuś się to podoba czy nie. Zresztą widzieliśmy, że Oliwia była jednak dumna, a inne dzieci patrzyły trochę z zazdrością.
          Ojciec tej dziewczyny, jeśli naprawdę studia są dla niego takie ważne, to powinien się cieszyć, że ona w ogóle chce studiować… Przerost ambicji może zatruć życie i jemu i jej.

          Odpowiedz

  4. U mnie w rodzinie zawsze naukę traktowało się z dystansem: Chcesz to się ucz, nie chcesz to idź do pracy. I tak np mój Brat po maturze zaczął pracować, a ja poszłam na studia, co do Siostry to czas pokaże bo dopiero zaczęła licealne życie :) To co mogę przyznać samej sobie to to, że nie wiem czy bym studiowała gdyby nie było mi to potrzebne do zawodu nauczyciela, bo równie dobrze mogłabym teraz mieć już jakieś dobre stanowisko i mieszkanie. Zresztą IQ niektórych moich studiujących rówieśników jest niższe od szczurów kanałowych, więc z całą pewnością nie wykształcenie świadczy o inteligencji, choć oni myślą inaczej… :)

    Dobrze mieć w domu takiego zrównoważonego człowieczka jak Ty masz Oliwię. U mnie w domu taką rolę ma moje rodzeństwo i choć czasem mój zakręcony i spontaniczny mózg tego nie ogarnia to chyba wolę się nie zastanawiać jak ich mózgi reagują na moje wariactwo! :D

    Pozdrawiam :*

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      No i bardzo dobre podejście:)
      Ta, niektórzy studenci są przekonani, że IQ idzie w parze ze studiowaniem. I stawiają sobie za cel powiadamiać o tym wszystkich na każdym kroku… Boszsze, znam takie okazy :D
      Hihi, ja też czasami wolę nie zastanawiać się nad tym, co myśli Oliwia o jakiejś mojej akcji:) Ale, wiesz co? Moje dziewczyny nigdy się mnie nie wstydziły – zawsze chętnie okazywały uczucia publicznie, w szkole itp. Wręcz przeciwnie – chwaliły się, że mają fajną mamę i to jest super uczucie:)
      Pozdrawiam:)

      Odpowiedz

  5. Oliwia mnie naprawdę fascynuje, ale to już wiesz :) Pytałam Cię już, spod jakiego jest znaku zodiaku? Bo nie pamiętam :(

    Jej tekst o grzywce skojarzył mi się ze słowami mojego dziadka, który na każde moje narzekanie o krótkich nogach odpowiadał: jak to krótkie, przecież są do samej ziemi! :P :P

    Wow, Twoja zajawka solarium mnie zaskoczyła. Ja jestem tak blada, że mąż się ze mnie śmieje, iż Bóg zapomniał dać mi skórę i mam tylko jakąś błonkę :P Raz zdecydowałam się na wizytę i panie pracujące na solarium powiedziały z przerażeniem, że pierwszą wizytę będą mi musiały mi skrócić dwa, a nawet 3 razy haha

    Co do depresji sezonowej, to wiem o terapii światłem: są takie specjalne lampy, przy których człowiek się budzi i mózg dostaje od nich taki sam bodziec, jak przy wschodzie słońca. Takie małe oszukaństwo, ale bardzo drogie.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Dziękuję:)
      Oliwia jest spod Bliźniąt. Tak jak Tomek. To dobrze, czy źle? Kompletnie się na tym nie znam.
      Haha, dziadkowie byli dobrzy! Mój tez miał swoje powiedzonka, a niektóre takie, że nie wiedziałam czy się śmiać czy obrazić :D
      Masz taką jasną karnację? Niczym damy. Oliwia ma, hehe, oliwkową karnację, ale ona w ogóle się nie opala. Siedzi pod parasolem, no mówię ci, dama!
      Nie słyszałam o tej terapii, z chęcią bym spróbowała… Brak słońca jest dla mnie bardzo odczuwalny, niestety.

      Odpowiedz
  6. pankracja

    Praca z wariatką :-) miodzio…
    W solarium byłam tylko raz, przed ślubem. Jakoś tak trumiennie się poczułam i już więcej nie skorzystałam.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      W zasadzie mogliby połączyć te dwa biznesy. Zakład Pogrzebowy „Słoneczko”. Jezu…

      Odpowiedz
      1. ~Pankracja

        To wcale nie takie głupie. Mężu mój pracuje w firmie o wdzięcznej nazwie Zakład Usług Miejskich, w której skład wchodzi restauracja i … zakład pogrzebowy.

        Odpowiedz
          1. Ahaja

            Mogą Państwo odebrać zwłoki. Są jeszcze ciepłe :D

  7. ~roksanna

    Jeżu słodki!
    myślałam, że się pomyliłaś i zamiast 3-5 w miesiącu miało być w roku, ale potem doczytałam i no…
    nie rozumiem tej miłości ;) Pomijam już zdrowotne aspekty lub niezdrowotne ale mnie by się zwyczajnie nie chciało tak rozbierać tylko na parę minut ;p

    W kwestii szkoły i nauki własnych latorośli, to niedawno Misek powiedział do dziadka, że dzięki temu iż mama go do niczego nie zmuszała, nie pilnowała, nie sprawdzała, to miał motywacje, żeby się dostać do dwójki w DM i dalej na studia. Zawsze powtarzałam moim dzieciom – zdolnym i inteligentnym acz leniwym- że jak sobie pościelą tak się wyśpią. Nawet z tego powodu ścięłam się z Miśkową wychowawczynią, bo ona uważała, że stać go na więcej. Odpowiedziałam jej, że Misiek jest inteligentny, i ja go pilnować nie będę, najwyżej do celu dojdzie dłuższą drogą. Moje dzieciaki dla ocen przysiedły w 3. gimnazjum i potem na maturze, żeby się dostać tam gdzie chcieli :)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      No, może faktycznie i ja przesadziłam, bo to rzadko kiedy są te 4 – 5 w miesiącu. Częściej 2…
      Moja Wika tak samo. Pilnowanie jej przy lekcjach nie ma sensu. Zdolna, ale… no też trochę leniwa, na pewno, ale raczej… jak to nazwać… praktyczna? Uczy się tego, co jej się akurat „opłaci”, hehe. No i oczywiście w maturalnej też przysiadła:)

      Odpowiedz

  8. Kochana, mnie też urzekła ta akcja z prezentem urodzinowym dla Oliwii! Jak najbardziej piszę to z perspektywy nauczyciela. Chciałabym takich rodziców dla moich uczniów :) Chętnie nawet sama zaangażowałabym się w tego typu „spisek”, a co tam!

    W kwestii szkoły niestety nie potrafię mieć takiego luzackiego podejścia. Być może to się z czasem zmieni, bo w końcu nie wiem, jak sama Księżniczka będzie traktować swoje edukacyjne obowiązki. Z domu wyniosłam natomiast identyczne przekonanie jak Inmyminds, z tą różnicą, że do pewnego stopnia nadal się z nim utożsamiam. Jestem za to pewna, że nie będę narzucać córce kierunku wykształcenia. Niech sama wybierze, co chce robić w życiu. Chciałabym jednak, żeby odebrała chociaż solidne podstawy (czytaj: skończyła szkołę średnią).

    Z solarium też mam podobnie jak Inmyminds – wybierałam się raz, przed ślubem i… nie dotarłam. Poza tym mówisz, że 4-5 razy w miesiącu to rzadko? Tak podpytuję, bo kompletnie się na tym nie znam :)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Ja wiem, że ty jesteś super teacher:) Ja też chciałabym żebyś uczyła moje córki:)
      Co do Księżniczki, to rzeczywiście za wcześnie żeby się martwić o szkołę. Kto wie jak będą wyglądały szkoły, gdy nasze córeczki przestąpią ich progi. W ogóle to uważam, że na początku trzeba nakierować, ale potem już nie naciskać. Dzieci też muszą ponosić konsekwencje swoich czynów i uczyć się odpowiedzialności. Wiesz, kiedy widziałam, że dzieje się niesprawiedliwość to interweniowałam u nauczyciela, ale nie byłam mamą, która wydeptuje szkolne korytarze i czatuje na nauczycieli z byle pierdołą. Jeśli dziecko zasłużyło na złą ocenę, to zasłużyło, i tyle.
      Myślę też, że naciskanie na naukę może przynieść więcej szkody niż pożytku. Taki luz, ale nie do końca. Ufff, bycie rodzicem to życie na ciągłym „stendbaju” :D

      Odpowiedz
    2. Ahaja

      A co do solarium, to jak tu już odpisałam na komentarz Roksanny – chyba jednak trochę przesadziłam, bo faktycznie to nie wychodzi aż tyle. Może ze 2 razy w miesiącu i całkowicie mi wystarczy. (Cholerka, ale mnie tu tyracie z tym solarium, hehe :D:D:D :P)

      Odpowiedz

      1. Ej, no nie! To nie miało być tyranie! Może głupio zapytałam, ale serio, ja nawet nie wiem, jak działa takie łóżko w solarium ani ile trzeba leżeć, żeby był efekt. Teraz już na pewno nie pójdę, bo wstyd, że taka stara baba, a nie wie, co i jak ;)

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          Oj tam, oj tam :)
          Każde solarium inne, ale i tak obsługa powinna być na tyle kompetentna, żeby wyjaśnić co i jak, i na jak długo za pierwszym razem. Tylko sobie nie myśl, że cię – nie daj Panie Boże – nagabuję! :D

          Odpowiedz
          1. roksanna

            PAD podpisał ustawę ograniczającą stosowania solarium, i osobiście uważam, że dobrze- klik
            dlatego kto nie był jeszcze i nie „połknął bakcyla” niech raczej unika, bo lepiej dmuchać na zimne jak to mówią :)


  9. Myślałam, że to oczywiste, bo już wcześniej tak było. Przynajmniej w naszym mieście wiele solariów sprawdzało dowody.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>