26 komentarzy


  1. Mam pytanie nie na temat, mogę? Jak to zrobiłaś, że panna T nie ściągnęła gumki z włosów? Czy to z wiekiem przychodzi? Bo moja Żaba ma podobną ilość włosów i próbuję je okiełznać, ale ona tajniacko zdejmuje gumkę i usiłuje zjeść, więc zaczynam się rozglądać za nożyczkami :(

    Zabawki jeszcze odpuszczam, potem będzie kolejka elektryczka dla tatusia, zestaw mały mechanik… no co? misie się nudzą, wszystko inne zostaje rozczłonkowane, to niech ma wrażenie, że naprawia, nie psuje.

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Nie obcinaj włosków – i tak będą odrastać, bo to neverending story :) Lepiej przeczekać. Ja też walczyłam o to z Tomkiem, bo on to od razu nożyczki i ciach!
      Ja mam to szczęście, że Tamaluga uwielbia czesanie, wszelkie gumki i spinki. Gdy jej spadnie to normalnie chodzi za mną z tą gumką, dopóki jej nie poprawię :D Potem idzie do wszystkich się pokazać, jaka to piękna dziewczynka. Taki to kontrast mamy w domu – z jednej str sowizdrzał i łobuz, z drugiej kokietka i elegantka :D
      Ale faktycznie, wiele mam ma problem z czesaniem. Gdy Wika była malutka, to miała tak wrażliwe cebulki, że w ogóle nie dała się dotknąć. Wyobraź sobie, że był okres, gdy się poddałam zupełnie i chodziłam do fryzjerki, żeby rozczesała jej włosy, chociaż co drugi dzień! A włosy miała niesamowicie gęste. Jeszcze teraz mam traumę gdy o tym myślę:)
      A jak z czapką? Żaba nie ściąga?

      Odpowiedz

      1. Skąd wiedziałaś? Oczywiście, że ściąga! …garnek komisyjnie włożony i włosy podcięte od garnka. Żaba miała ubaw, a ślubny ma depresję, że dziecko oszpecił ;) Jakoś nie dociera doń, że włosy odrastają ;)

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          Oooo! Musi wyglądać słodko!:)

          Hahaha, coś mi się przypomniało: moi znajomi kiedyś obcięli chłopcu włosy od garnka, tylko że za mały wzięli i wyglądał jak kmieć piastowski, albo bohater kreskówki „Zaczarowany ołówek” :D:D:D

          Odpowiedz

  2. Super wpis! Wreszcie mam kogoś, kto podziela moje zdanie na temat zabawek. Naprawdę! Sama noszę się z zamiarem napisania posta o tym, ale nie ujęłabym chyba tego tak dobrze jak ty. Bo przecież dziecko wcale nie oczekuje nie wiadomo czego, bo jeśli dostaje za dużo zabawek, to wcale się z nich nie cieszy. Wcale.
    Większość z moich znajomych jest niereformowalna. Wydaje im się, że muszą dziecku przynieść niewiadomo jaki drogi prezent za każdym razem jak przychodzą do nas. I na nic zdają się moje tłumaczenia, że moje dzieci NAPRAWDĘ cieszą się z tego, że przyszła ciocia i że się z nimi pobawi i NAPRAWDĘ niczego nie oczekują, bo nie są do tego przyzwyczajone.
    Ostatnio starsza dostała kredki i była przeszczęśliwa, bo były na nich księżniczki, a ona kocha księżniczki. Ucieszył ją też notesik z Zosią. Za grosze. Czytając o twoich dziewczynkach teraz jestem pewna, że idę w dobrym kierunku.
    Ja jako dziecko kochałam misie i w zasadzie mogłam bawić się tylko nimi. Lalek po prostu nie cierpiałam. Jedyna jaką kochałam to właśnie taki dzidziuś, którą babcia przywiozła mi z Niemiec, u nas wtedy takich nie było, więc wszyscy myśleli, że jest prawdziwa! Haha, kiedyś nawet jakaś babka zwróciła uwagę mojej mamie, że „podrzucamy takie niemowlę a to niebezpieczne” ;) No, także ta była fajna, inne mnie odrzucały, może też czasy takie było, sama nie wiem. Potrafiłam się bawić wszystkim co znalazłam i tego też uczę moje dziewczynki.

    Barbie miałam jedną, ale już jakoś w 5 klasie podstawówki, kiedy to … znalazłam ją przed moim blokiem :D Może i dobrze, bo też z moimi zdolnościami mogłabym odwalić podobny numer co ty ;)

    TAMALUGA JEST PRZESŁODKA!! <3

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Dzięki i dzięki :)
      Tamaluga ma tylko jeden kartonik zabawek, dużego słonia (po Wiktorii), jeszcze większego kurczaka (od mojej mamy) i ogromnego miśka (od sąsiadki). Głównie zbierają kurz. Tamaluga nie jest „zabawkowa”. Ma swojego szczura i królika i to do szczęścia jej wystarczy. Póki co. W piwnicy wciąż czeka domek dla lalek, który się ostał po dziewczynach i jakoś nie miałam serca go sprzedać/oddać… No i miałam czuja :D
      Ja miałam 2 Barbie, jedną od mamy z podróży, drugą wyżebraną od koleżanki :D
      Ja byłam zdecydowanie lalkowa i maskotkowa.

      Odpowiedz
  3. ~roksanna

    Nie byłam lalkowa( tata kupił mi lalkę jak miałam 7-8 lat ze słowami: jak to, zeby dziwczynka nie miała lalki ;D) ale miałam misia. Byłam chłopaczarą i dziwczyńskie zabawy mnie nie interesowały;) Ale Tuska oczywiście miała barbi i domek i auto czyli wszystkie akcesoria :)
    Naszemu Panciowi na widok auta typu koparka, dźwig to oczy sie świecą. W tym roku pod choinkę dostanie prezent zbiorowy Xboxa.
    Aczkolwiek wciąż jest w takim wieku, że cieszy się z dupereli i porządnego prezentu :)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      No, właśnie, coś w tych koparkach i dźwigach jest, bo synkowie moich koleżanek, w Pańcia wieku (synkowie, nie koleżanki) je uwielbiają! Normalnie mania – budowania :D
      Zamarzył sobie takiego X-boxa?

      Odpowiedz

  4. Matko, jaka śliczna! A jakie ma pućki! Wytarmosiłabym ją jak tarmoszę mojego Boba :) Może jej by się to spodobało, bo on taki niedotykalski – po ojcu… :P
    Bob ma trochę zabawek ale najczęściej bawi się pustą plastikową butelką (zakręcanie i odkręcanie), taboretem, który przesuwa ze zgrzytem po całym domu i listwami podłogowymi, które u mojej Mame czekają od lat na przymocowanie.
    Tak – nie opłaca się kupować dzieciaczkom drogich zabawek – lepiej je gdzieś zabrać i fajnie spędzić z nimi czas.
    PS. Osobiście nie mogę się doczekać fazy na Lego, aż przebieram nogami przy półkach… ;>

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Hehe, dzięki:) Zależy jak go tarmosisz, że ucieka :D Tamaluga raczej z tych przytulasów, ale z tym też różnie bywa.
      O, tak! Przesuwanie po całym domu! Krzesło, walizkę, odkurzacz i mop.
      U mnie też jedna listewka luźno. Na szczęście jeszcze jej Tamaluga nie zauważyła.
      Jesteś wielbicielką lego? :)

      Odpowiedz

      1. Jestem, ogromniastą! Będę mu podkradać w nocy i budować swoje rzeczy :P
        Widziałam w gazetce Kauflanda zestaw do zabawy – odkurzacz albo wiadro z miotłą i z mopem – od razu pomyślałam o Tamaludze :D
        Boba tarmoszę, cmokam i oczywiście łaskocze, zawodząc przy tym Oooo, tu są gile! NA FILECIE!” ;> Taaa…może faktycznie dlatego ucieka :P

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          Hahaha! Normalnie widzę całą scenkę z tobą i uciekającym Bobem!
          Dobrze, że Tamaluga nie czyta bloga. Już by stała pod Kauflandem :D
          A jakie to swoje rzeczy chcesz budować z lego? Czy lepiej nie pytać? :D

          Odpowiedz

  5. Jako dziecko lalki Barbie były dla mnie najlepszą zabawką na świecie, a jeszcze większą radość sprawiało mi kiedy mama raz na jakiś czas pozwalała mi kupić jakieś ubranko dla nich. Do tej pory pamiętam jak obcięłam lalce włosy z myślą, że odrosną ech…. :D

    Teraz najbardziej mnie cieszą ciepłe kapciuchy w ładne wzorki i zimowe pachnące mydełka… :) A największy problem z prezentami to mam gdy ich szukam dla mojego Brata, za każdym razem przeżywam przez to swój mały świąteczny dramat :P

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Boszszsze… Te ubranka były czasami droższe od samej lalki! Musiałam się wykazać kreatywnością i szyć dla lalek moich córek jakieś ciuszki z apaszek i skarpet :D
      A brat w jakim wieku?

      Odpowiedz

      1. A Brat 27 lat i na urodziny czy imieniny to jeszcze żaden problem, bo postawie mu piwko lub czteropak, ale na święta to już wypada mocniej się postarać i tak do ostatniej chwili szukam pomysłów zawsze :P

        U mnie Mama zaoszczędziła na ubrankach dla Baby Born, bo po prostu dała mi ciuszki mojej młodszej siostry jak z nich wyrosła haha :D

        Odpowiedz

  6. Ochłonęłam trochę (ale tylko trochę! Ona jest boska! Na pewno po mamie ;) ) od zachwytów nad Tamalugą, zatem do rzeczy.

    1. Przyznam, że nie dziwią mnie pytania tej mamy z forum. Jeszcze rok temu sama zadawałam identyczne, żeby trafić z prezentem dla córki M. Jak ktoś nie ma dzieci, to nie ma też pojęcia, czy istnieją jakieś „zabawkowe trendy”, czy też nie.
    2. Ja również byłam „lalkowa”. Misiów miałam mnóstwo, uwielbiałam je, ale nie umiałam się nimi bawić. Za to dla lalek byłam mamą albo… panią z przedszkola. Barbie też miałam, a za komunijne pieniądze kupiłam w Pewexie prawdziwego Kena, to był dopiero szał! :)
    3. Bardzo podoba mi się Wasze podejście do prezentów. Też mam wrażenie (sądząc po dzieciach znajomych), że dziecku nie potrzeba zbyt wielu zabawek, bo i tak bawi się kilkoma ulubionymi. Księżniczka póki co jest za mała, żeby wysnuwać jakieś wnioski, ale fakt, że najchętniej bawi się tym, co do zabawy nie służy (np. przed chwilą rolką taśmy klejącej). Czuję za to, że będę miała solidną przeprawę z mężem, bo on by najchętniej zakopał córkę w zabawkach jak w piasku na plaży ;)
    4. Zabawki po mnie niestety się nie ostały, ale to długa historia. Mam za to pokaźną kolekcję pluszaków, zgromadzoną już w życiu dorosłym (błagam, nie pytajcie… :P ). Nieoficjalnie została przekazana Księżniczce – cała z wyjątkiem dwóch maskotek zrobionych przez P. i mnie w londyńskiej Build-a-Bear Factory. To są nasze „pierwsze dzieci”, więc same rozumiecie, że nie mogą służyć do zabawy ;)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Ooo, dziękuję:) Podobieństwo do mamy pominę milczeniem hehehe :D
      Uważam, że wszystko powinno zależeć nie od mniej lub bardziej wygórowanych oczekiwań dziecka, ale od jego zainteresowań. Jeśli ktoś nie jest misiowy, to misia mu, rzecz jasna, nie kupimy. Ale nie znaczy, że mamy mu w zamian nabyć smartfona. Raczej walizkę majsterkowicza, sztalugi czy książki, zależnie od preferencji. Nie dajmy się zwariować.
      Nawet jeśli wychowujemy dziecko tak, aby nie wyrosło na materialistę, a życie później i tak robi swoje, to nadal uważam, że to ma sens. Wierzę, że pewne rzeczy przyswojone w domu zostają z nami na zawsze.

      Odpowiedz

  7. Mam nadzieje, że moje dzieci nie będą rozwydrzone, ale mojego brata dzieci owszem – ciężko zadowolić…. Mają tysiące zabawek więc gdy myślisz co im kupić nie ma co, bo wszystko mają. A i co by to nie było, to potrafią serio pokręcić nosem z krzywą miną powiedzieć łaskawe wymuszone DZIĘKI… Ucieszą się najwyżej z nowego telefonu lub komputera… a prawda taka, że to rodziców wina. Bo sami kupowali im za dużo i na każde zawołanie. Bo skoro ich stać to czemu mają dziecku nie kupić jak prosi? A no właśnie temu…, żeby wiedziało, że nie można mieć wszystkiego, i żeby potem się szczerze ucieszyło, jak się na ta zabawkę wyczeka, albo dawno o niej zapomni, a tu nagle jednak dostanie ją pod choinkę. 2 lata mnie już nie było na święta w domu, ale dzwoniłam na skypie, to zapytane co dostały od mikołaja, nawet nie chciały się chwalić za bardzo, bo według nich nie było czym.. Ja mam z każdych świąt zdjęcia z ogromną radością i zachwytem w oczach… u nich tego nigdy nie widziałam… Mam nadzieję, że moje dzieci nie będą takie… choćby po to, żebym sama dla siebie miała satysfakcję, że mogę im coś kupić i sprawić im radość, a nie zawód, że taki lipny prezent… :P

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      Bardzo mądrze powiedziane:) Zarzucanie dzieci prezentami bez okazji i bez względu na to, czy zasłużą, czy nie jest niewychowawcze. Mało tego, że nic je nie cieszy, to jeszcze uczą się, że w życiu mogą mieć wszystko za darmo, nie muszą się uczyć, pracować ani starać. Twoje dzieci na pewno nie będą takie, bo masz zdrowe podejście:)

      Odpowiedz

  8. Sale zabaw (małpie gaje, jak to mówi mój tata) są świetne. Sama bardzo długo jeden odwiedzałam z siostrą i przerastałam wszystkie bawiące się tam dzieci. Nie wiem, czy rodzice musieli dawać za mnie łapówkę, bo przekraczałam już limit wiekowy, czy może tak duże dzieci nie chciały już pływać w kulkach? Teraz biorę książkę, zamawiam kawę i ciastko, a Krystian biega:)

    Tamaluga jest tak śliczna, że aż mi się znowu zachciało mojej półbrązowej :P

    Kupowanie super-extra-mega-wypaśnych krzyczących i świecących zabawek to strata pieniędzy. Krystian takich nie ma, ale jego pokój i tak jest pełen wszystkiego, czego dusza zapragnie. Ja już tak mam, że lubię komuś robić niespodzianki, więc ciężko mi czegoś nie kupić, jak już zauważę. Zresztą zabawki są tu tak tanie, że aż się proszą o dorzucenie do koszyka :(

    W tym roku Krystian prawdopodobnie dostanie prezenty związane z piłką nożną, bo zaczął treningi. Może dzięki nim wkręci się bardziej w temat :)

    Odpowiedz
    1. Ahaja

      A wiesz, że moja Oliwka też uwielbia takie zabawy. Martwi się, że trochę jej już nie wypada (w czerwcu osiemnastka hihi – no właśnie, do tej pory nie doczekałam się od ciebie odpowiedzi jakie są Bliźnięta:)), ale uważam, że to jest cudowne. Tak długo, jak to możliwe, zatrzymać w sobie dziecko :)

      Dziękuję, mam nadzieję, że w końcu i ja będę mogła odwdzięczyć się komplementem dla twojej „półbrązowej” dzidzi hehe :) Póki co masz pięknego syna, także piękna córeczka do pary, jak najbardziej by się przydała. Jestem ciekawa jakie podejście ma do tego Krystian, czy chciałby rodzeństwo, czy nie, jesli tak to siostrę, czy brata?

      Ja też uwielbiam robić niespodzianki i czasem trudno mi się powstrzymać. Kurcze, u nas są jednak drogie…
      Jak póki co, podobają się Krystianowi treningi?

      Odpowiedz

      1. To bardzo obszerny temat, te znaki Zodiaku :P Ale pamiętam swojego byłego chłopaka- jako Bliźniak wszystko co mówił miało podwójne dno, dosłownie. I nie dlatego, że kłamał, tylko właściwie każde sytuacja/decyzja/słowa mogły się skończyć na dwa skrajne sposoby, ale w taki sposób, że trzeba było mu przyznać rację! Bardzo to dziwne było i nawet nie umiem tego opisać haha :P

        Krystian na treningi chodzi chętnie. A jeśli chodzi o rodzeństwo, to widzę, że jest samotny i szkoda mi go. Przez jakiś czas mówił, że brat/siostra będzie spać z nim w łóżku. Teraz mówi, że nie chce rodzeństwa, bo małe dzieci ślinią zabawki… haha :P

        Odpowiedz
        1. Ahaja

          Hmm to rzeczywiście dziwne, z tymi Bliźniętami… Zaczynam się bać :)
          Hahaha – ślinią zabawki:) No, coś w tym jest!

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>